Starzy bogowie są wcielani w legiony piekielne. Nie wszyscy się cieszą, gdy stają się sługusami diabła. Dwa bóstwa – Błotnik i Torngarsuk – wykonują misje dla Lucyfera, ale czy odnajdą się w nowej rzeczywistości?
W swym najnowszym dziele Ottoich jest już twórcą bardziej świadomym i okrzepłym. Wciąż ma szalony styl rysowania, ale owo szaleństwo jest ubrane w zwartą formę. A facet ma niebywałą wyobraźnię – czy to w kreacji nieeuklidesowych geometrii pejzaży i budynków, czy to w turpistycznych projektach postaci. Zresztą – już okładka jest dobrą wizytówką artysty. Brać, kupować, wąchać strony, nie zrażać się, że w środku będą odcinać pindole. Mocna rzecz nie tylko dla fanów Gaimana – każdy czytelnik spragniony nieoczywistych fabuł i malunków będzie kontent. Świetnie zaczyna się komiksowy rok 2021!Ostatecznie kupiłem to pojęcie, stałem się jego świadomym odbiorcą, widzącym potencjał godny innych twórców, w tym niejakiego Mike’a Mignoli, który zaczynał w bardzo podobny sposób. Na początku był chaos, a chaos stał się złem, sympatycznym złem, które polubiłem, chcę wiedzieć, co będzie dalej, kibicuje małym i wielkim ambicjom obojgu głównych bohaterów, bardziej skłaniając się ku Tornowi. Dobra – polecam, choć pewnie warstwa wizualna może niektórych odrzucić. Ale – nie każdy komiks jest dla każdego, a „Dwa Gwoździe” zdecydowanie są dziełem bezkompromisowo stylowym. A Marek Turek powiedziałby pewnie, że sztuka taka właśnie ma być (pozdrowienia!). Ja proponuję dać szansę – tym bardziej, że to produkcja niezależna.